Historia

Satanistyczne oblicze nazizmu

Czy Führer przeżył wojnę i znalazł dla siebie bezpieczne schronienie gdzieś we wnętrzu Ziemi? Według niektórych wyznawców hitlerianizmu uciekł z Berlina tunelem zaprojektowanym przez Alberta Speera i udał się na Antaktydę pod ochronę Hiperborejczyków, przedwiecznych doskonałych bogów.

W 2012 roku opublikowany został tomik poezji poświęconych Führerowi pt. "Forever and Ever: Devotional Poems". Autorką wierszy napisanych w latach 1952-53 była wyznawczyni kultu Adolfa Hitlera Savitri Devi. Fot. Archiwum
Dość znane – również w naszym kraju – oraz obrosłe różnymi mniej lub bardziej fantastycznymi spekulacjami, są związki pomiędzy niemieckim narodowym socjalizmem a takimi zjawiskami, jak: neopoganizm, okultyzm, wiedza tajemna. Chodzi o wzajemne przenikanie się rozmaitych ekstrawaganckich koncepcji i propagujących je środowisk. Zdaniem wielu badaczy, jak np. Nicholas Goodrick-Clark, antycypowały one poniekąd ideologię III Rzeszy.

Upadek rasowy

Dość wspomnieć tutaj Guida von Lista (1846-1919), założyciela Zakonu Armanów i propagatora tzw. armanizmu czyli tajemnej tradycji Ario-Germanów. Miała być ona na przestrzeni dziejów przechowywana przez ich elitę intelektualną, to znaczy właśnie „armanów”.

Nie można też pominąć Jörga Lanza von Liebenfelsa (1874-1954), założyciela Nowego Zakonu Templariuszy i twórcy teozoologii. Opierała się ona na przekonaniu, iż źródłem wszelkiego zła na świecie jest upadek rasowy Aryjczyków. Wedle tej koncepcji, dokonał się on w wyniku ich krzyżowania się z niższymi gatunkami zwierzęcymi (współczesny przykład stanowili dla von Liebenfelsa odkryci w tamtym czasie Pigmeje). To zaś – głosił twórca teozoologii – zaowocowało powstaniem kilku ras mieszanych zagrażających uświęconej władzy aryjskiej na całym świecie, a zwłaszcza w Niemczech, gdzie jej przedstawicieli było najwięcej.
Miejsce starożytnej rzymskiej fortyfikacji Carnuntum na terenie dzisiejszej Austrii. Guido von List wspominał, że tutaj w czerwcu 1875 r. świętował 1500. rocznicę zwycięstwa plemion germańskich nad wojskami rzymskimi, zakopując osiem butelek wina w kształcie swastyki. Fot. Wikipedia
W reprezentowanych przez von Lista i von Liebenfelsa koncepcjach ariozoficznych, spekulacje rasowe, lęk przed nowoczesnością, dokonującymi się zmianami politycznymi i gospodarczymi, uzupełnione zostały wątkami okultystycznymi. Nie zabrakło odwołań do działalności różokrzyżowców czy masonerii. Organizacje te przez wieki miały strzec tajemnej wiedzy na temat świata i człowieka.

Wiele z tych wątków przeniknęło w późniejszym czasie do różnego rodzaju stowarzyszeń, na bazie których powstawała partia narodowo-socjalistyczna czy członkami których byli jej późniejsi funkcjonariusze. Najbardziej znanym przykładem jest tutaj założone przez Rudolfa von Sebottendorffa (1875-1945) Thule Gesellschaft. W jego godle widniała przepleciona ze sztyletem swastyka na tle liścia dębu. W skład tej organizacji weszli m.in. Rudolf Hess, Hans Frank, Alfred Rosenberg czy Gottfried Feder.

Kosmogoniczne zderzenie

Znane są też tego rodzaju zainteresowania Heinricha Himmlera, który miał swojego osobistego maga specjalistę od okultyzmu. Był nim Karl Maria Willigut (1866-1946), znajdujący się zresztą intelektualnie do pewnego stopnia pod wpływem Guido von Lista. Himmler był twórcą Instytutu Ahnenerbe, który miał zdobywać naukowe dowody odwiecznej hegemonii rasy aryjskiej.

Miguel Serrano wierzył, że Adolf Hitler przeżył wojnę uciekając tunelem zaprojektowanym przez Alberta Speera, prowadzącym do lotniska Tempelhof, i udając się pod ochronę starych Hiperborejczyków – przedwiecznych doskonałych bogów, których niedoskonałymi potomkami i spadkobiercami są Aryjczycy.

Ahnenerbe wyrażało oficjalne poparcie dla tzw. teorii lodu kosmicznego wiedeńskiego inżyniera Hannsa Hörbigera (1860-1931). Uważał on, iż planety Układu Słonecznego zostały uformowane przez kolizję elementów zimnych i gorących, co przypominało kosmogonię z pieśni „Völuspá” w „Eddzie poetyckiej”, a wewnątrz odłamów lodu uderzających w Ziemię na skutek kosmogonicznego zderzenia, miały się znajdować zarodki rasy aryjskiej. Koncepcja ta oddzielała Aryjczyków od pozostałej części ludzkości, podległej prawu ewolucji Darwina. Instytut też zorganizował słynną wyprawę do Tybetu w latach 1938-1939, która miała mieć różne aspekty ezoteryczne czy wspierał prowadzone przez Otto Rahna (1904-39) poszukiwania Św. Graala.

Wszystkie te wątki zadomowiły się już poniekąd w kulturze popularnej, ale zarazem zostały mocno zmistyfikowane. O wiele mniej znana jest natomiast powojenna ewolucja opisywanego zjawiska – od neopoganizmu i ariozofii do hitlerianizmu – swoistej quasi-religii, w której osoba Adolfa Hitlera została ubóstwiona.

Zaborczość żydowskiego Boga

Najbardziej do tego przyczyniła się Savitri Devi. Naprawdę nazywała się Maximiani Portas. Urodziła się 30 września 1905 roku w Lyonie w rodzinie angielsko-greckiej. W 1923 roku odbyła swoją pierwszą podróż do kraju ojca. I tam właśnie, jak sama wspominała, zaczęły się kształtować zręby jej światopoglądu.
Uczestnicy ekspedycji do Tybetu pod patronatem Instytutu Ahnenerbe. Od lewej: Karl Wienert, Ernst Schäfer (organizator wyprawy), Bruno Beger, Ernst Krause, Edmund Geer. Kalkuta, 1938 r. Fot. Wikipedia
Określała się wówczas jednak jako „hellenistka”, podziwiająca antyczną cywilizację. W efekcie pięć lat później zrzekła się oficjalnie obywatelstwa francuskiego i przyjęła obywatelstwo greckie. W 1929 roku wzięła udział w wielkopostnej pielgrzymce z Grecji do Palestyny. Wówczas to ostatecznie dokonała odrzucenia całego dziedzictwa judeo–chrześcijańskiego. Żydowskiemu Bogu zarzucała zaborczość – to, że chciał być Bogiem całej ludzkości. Obrzydzeniem napawał ją widok strojów chasydzkich i rytualnego uboju zwierząt (z czasem zaangażowała się w obronę praw zwierząt i promowanie wegetarianizmu). Zdała sobie wówczas sprawę z tego, że przeznaczoną jej ideologią jest narodowy socjalizm. I nie uważała go za ideologię wyłącznie niemiecką, lecz ogólnoaryjską.

W 1932 roku, po śmierci ojca, dysponując dość pokaźnym spadkiem, udała się do Indii. Tam miała nadzieję znaleźć żywe jeszcze dziedzictwo kultury Ariów. W 1936 roku, przebywając w tym kraju, przybrała imię Savitri Devi, na cześć żeńskiego bóstwa Słońca. Pod koniec tego samego roku osiedliła się w Kalkucie i nawiązała kontakt z tamtejszą misją hinduską, na czele której stał Srimat Swami Satyananda.

Führer – wcielenie Wisznu

Devi przedstawiała się mu jako aryjska poganka, dążąca do ochrony pozostałości kultury Ariów przed destrukcyjnym wpływem żydowskim oraz gorliwa zwolenniczka Adolfa Hitlera. Deklaracja ta przypadła do gustu Satyanandzie, który żywił ciepłe uczucia dla ruchu narodowo- socjalistycznego, zarówno ze względu na ideę aryjską, jak i antybrytyjskość. On też zdradził jej, iż uważa Führera za wcielenie boga Wisznu, a hitlerowców za pobratymców hinduistów.
Poszukiwanie źródeł rasy aryjskiej w Azji Środkowej. Bruno Beger prowadzi pomiary antropometryczne tubylców Sikkimu (Indie), 1938 r. Fot. Wikipedia
Wkrótce Devi weszła w kontakty z partią Hindu Masabha, a w jej kręgu poznała Asita Krishnę Mukherjiego (1898-1977) wydawcę i właściciela ukazującego się w latach 1935-1937 nazistowskiego magazynu „The New Mercury”. W czasopiśmie tym można było znaleźć tłumaczenia fragmentów „Mein Kampf”, artykuły na temat znaczenia swastyki oraz arktycznego pochodzenia Ariów.

Kilka lat później Mukherji został mężem Devi. Wówczas to jej religijno-polityczny światopogląd przybrał dojrzały kształt. System kastowy uznała ona za wzór właściwy dla każdego społeczeństwa aryjskiego. Wtedy sformułowała koncepcję dzielącą ludzkość na Ludzi Z Czasem, Ludzi Ponad Czasem oraz Ludzi Przeciw Czasowi. Najdoskonalszym przedstawicielem tej trzeciej grupy miał być Adolf Hitler.

Ludzie z Czasem to wodzowie działający w zgodzie z kierunkiem postępującej degeneracji świata. Ludzie Ponad Czasem, wyczuwający pokrewieństwo z minionym Złotym Wiekiem – Satyajugą, to mistycy, których charyzma promieniuje na cały ustrój społeczny znajdujący się pod ich wpływem. Natomiast Ludzie Przeciw Czasowi to ci, którzy aktywnie występują przeciw upadkowi wszechświata w ciemność, wykorzystując władzę i przemoc jako środki zbawcze.

Koniec ery zła

Hitler był dla Savitri Devi istotą, której działania miały przygotować świat na nadejście Wisznu pod postacią ostatniego z jego awatarów, czyli Kalkiego. Jego nadejście miało zwiastować koniec obecnej kosmicznej ery zła – Kalijugi.
Savitri Devi (Maximiani Portas), od podziwiającej antyczną cywilizację „hellenistki” do wyznawczyni kultu Hitlera. Fot. Wikipedia
W październiku 1945 roku Devi postanowiła powrócić do Europy. Najpierw osiadła w Londynie. Później udała się do Islandii, następnie zaś w czerwcu 1948 roku odwiedziła Niemcy. Wówczas zrodził się u niej pomysł, aby podjąć tam działalność propagandową. Polegało to głównie na rozprowadzaniu ulotek sławiących nazizm i Hitlera, w których profetycznie zapowiadała: „Nasz Führer żyje i wkrótce powróci, z mocą jakiej dotąd nikt nie widział, miejcie nadzieję i oczekujcie”.

W 1949 roku Devi została ujęta przez władze okupacyjne i aresztowana, w więzieniu spędziła jednak tylko trzy miesiące. W celi miała czytać program partii nazistowskiej oraz „Bhagavadgitę”, na ścianie zaś zawiesić obrazek Hitlera. Biła się nim w pierś i zanosiła modły do boga Śiwy.

Po zwolnieniu z z więzienia dostała nakaz opuszczenia RFN oraz pięcioletni zakaz wjazdu na terytorium tego państwa. Do Niemiec wróciła jednak już w 1953 roku - z paszportem na panieńskie nazwisko Portas. Odbyła wtedy pielgrzymkę do „miejsc świętych” nazizmu. Na jej trasie znalazły się: austriackie Leonding i Linz, związane z dzieciństwem i młodością Hitlera, pobliże jego domku letniskowego w Berchtesgaden w Bawarii, potem Monachium, Norymberga oraz sanktuarium skalne Externsteine przy pomniku Arminiusza w Lesie Teutuborskim.

Wyprawa na Antarktydę

W RFN Devi nawiązała liczne znajomości – dzięki nim udało jej się przeniknąć do pierwszych niemieckich organizacji neonazistowskich. Za sprawą zaś przedruków fragmentów jej książek właśnie w wydawanym przez nestora amerykańskiego nazizmu George’a Lincolna Rockwella (1918-67) czasopiśmie „National Socialist World”, jej myśl stała się szeroko znana wśród tamtejszej radykalnej prawicy. Zaproszona została nawet na serię wykładów do USA, których już nie zdołała przeprowadzić, zmarła bowiem po drodze w 1982 roku w Sible Hedingham w Wielkiej Brytanii.
Externsteine w Lesie Teutuborskim (Niemcy) – miejsce nie tylko wycieczek turystycznych, ale i pielgrzymek neonazistów. Fot. Wikipedia
Poglądy Savitri Devi wywarły duży wpływ na ukształtowanie się religijno-politycznej koncepcji chilijskiego dyplomaty i pisarza Miguela Serrano. Miguel Juaquin del Carmen Serrano Fernández urodził się w 1917 roku w Santiago de Chile. W młodzieńczym wieku zdradzał sympatie marksistowskie, wkrótce jednak zaczął zbliżać się do Narodowosocjalistycznego Ruchu Chile (Movimiento Nacional Socialista de Chile,) partii otwarcie wzorującej się na NSDAP.

W 1941 roku zaczął wydawać swój literacko-społeczny dwutygodnik „La Nueva Edad” zawierający głownie prohitlerowską propagandę. Niezwykle ważnym wydarzeniem w jego biografii było wstąpienie w 1942 roku do stowarzyszenia okultystycznego, na czele którego stał emigrant z Niemiec. Program tej organizacji łączył wątki hinduistyczne, ezoteryczne i rasistowskie. Adolfa Hitlera kreował na nadnaturalną istotą o niepohamowanej sile woli czy nawet na bodhisattvę, którego zadaniem miało być pokonanie czasu ciemności – Kalijugi.

Po zakończeniu wojny zaczęto natomiast kolportować w tym środowisku informację, że Führer żyje i znalazł dla siebie bezpieczne schronienie – gdzieś we wnętrzu Ziemi, najprawdopodobniej na Antarktydzie. Serrano był pod wrażeniem tych rewelacji. Postanowił więc skorzystać z nadarzającej się okazji – zgłosił się do udziału jako dziennikarz w wyprawie chilijskiej marynarki na Antarktydę na przełomie 1947 i 1948 roku. Po powrocie opublikował książkę „La Antárctica y otros Mitos”(„Antarktyka i inne mity”).

Tajniki hinduskiej duchowości

W 1953 roku wstąpił w szeregi służby dyplomatycznej Chile. W wyniku podjętych starań udało mu się wkrótce zdobyć stanowisko ambasadora w Indiach, gdzie sporo czasu poświęcił na zgłębianie tajników hinduskiej duchowości.
Miguel Serrano jako ambasador Chile w Indiach (z lewej) i Jawaharlal Nehru, premier Indii, New Delhi, 30 maja 1957 r. Fot. Wikipedia
Następnie objął posadę szefa przedstawicielstwa swojego kraju w Jugosławii. Sprawował też obowiązki ambasadora w Austrii i Szwajcarii oraz reprezentanta Chile przy Agencji Energii Atomowej i Agencji Rozwoju Przemysłowego ONZ. Od 1970 roku był na emeryturze i poświęcił się głównie działalności pisarskiej, w której dał pełny wyraz swoim poglądom dotyczącym dziejów, świata, nazizmu, Adolfa Hitlera i przeznaczenia rasy aryjskiej. Takie książki jak „El Cordón Dorado: Hitlerismo Esotérico” („Złota wstęga. Hitleryzm ezoteryczny”), „Adolf Hitler: El Último Avatára” („Adolf Hitler. Ostatni awatara”) oraz „Manú: Por le hombre que vendra” („Manu. Dla człowieka, który nadejdzie”) stanowią podsumowanie jego długoletnich lektur i przemyśleń.

Dla Serrano dzieje świata wpisują się w gnostycki schemat walki sił Ciemności z siłami Jasności, reprezentowanymi przez konkretne ludzkie rasy: Żydzi i starotestamentowy Bóg-Demiurg kontra Hiperborejczycy i Aryjczycy. Drugą wojnę światową wpisywał on w jeden szereg z mitycznymi wojnami – Wanów z Asami u Skandynawów, Pandawów z Kaurawami w „Mahabharacie”. Widział w nich batalie o przywrócenie czystości krwi i ukaranie tych, którzy dopuścili się jej zhańbienia.

Święta przemoc

Adolf Hitler, od którego roku narodzin Serrano liczył Nową Erę był dla niego bodhisattvą czy też tybetańskim tulku, istotą wcieloną ponownie w człowieka z własnej woli, by pomóc swojej rasie dostąpić zbawienia. SS zaś postrzegał jako elitarne rasowe bractwo dążące do osiągnięcia Wielkiej Transmutacji – z człowieka w Übermenscha („Nadczłowieka”), a następnie w divyę, którego nazywał też Sonnenmensch („Słoneczny Człowiek”). Miało się to dokonać zarówno poprzez kontemplację, jak i świętą przemoc.
Co z tym faszyzmem?
W siedzibie SS na zamku w Wewelsburgu miały się odbywać odpowiednie ku temu rytuały. Serrano wierzył także, że Hitler przeżył wojnę uciekając tunelem zaprojektowanym przez Alberta Speera, prowadzącym do lotniska Tempelhof i udając się pod ochronę starych Hiperborejczyków – przedwiecznych doskonałych bogów, których niedoskonałymi potomkami i spadkobiercami są Aryjczycy. Hiperborejczycy mieli zamieszkiwać wnętrze Ziemi i Antarktydę. Ich aktywności Serrano przypisywał powojenny fenomen UFO. Hitler zaś miał powrócić ze swojego schronienia i ponownie podjąć walkę z siłami Ciemności.

Inny wreszcie przykład, odstający trochę od wcześniejszych, albowiem unikający wschodnich filiacji – łączenia hitleryzmu z hinduizmem – a raczej odnoszący się do chrześcijaństwa, to James Larratt Battersby (1907-55). W młodości był on członkiem Brytyjskiej Unii Faszystowskiej Oswalda Mosleya. W czasie drugiej wojny światowej wraz z innymi brytyjskimi faszystami został internowany na Wyspę Man. Tam zaprzyjaźnił się z kapitanem Thomasem Bakerem, który wierzył, iż w osobie Hitlera powrócił na Ziemię Chrystus i odprawiał specjalne religijne rytuały na bazie tych poglądów.
Cenotaf w Londynie. W roku 1952 James Larratt Battersby wywołał w tym miejscu skandal, wznosząc nazistowskie okrzyki. Fot. Wikipedia
Prawdopodobnie pod tym wpływem, po wojnie Battersby napisał „The Holy Book of Adolf Hitler” („Świętą Księgę Adolfa Hitlera”), w której podkreślał, iż w przywódcy III Rzeszy rasy ludzkie znalazły swojego „Mistrza, Odkupiciela i Zbawiciela”. Jest on wysłannikiem Niebios, odpowiedzią na wielowiekowe tęsknoty duszy aryjskiej, pełniącym „Boską Wolę Wszechmogącego Stwórcy” i niszczącym światowe podstawy systemu „Mammona lub Międzynarodowej Żydowskiej Finansjery”. Dla tych którzy przyjmują Wszechmogącego Boga, Adolf Hitler jest „dany jako Boska Prawda i Przewodnik”. Narodowy socjalizm zaś to, jak podkreślał Battersby, Duch Boży w działaniu; a Hitlerowi, wybranemu przez Boga, dana jest wszelka moc na niebie i ziemi, wraz z pokonaniem ostatniego wroga – śmierci. Królestwem Bożym na Ziemi miał być zaś Nowy Porządek Świata ustanowiony z woli Boga przez narodowy socjalizm.

Wspólnota neopogańska

Poglądy tego rodzaju okazały się być niezwykle płodne w środowiskach ekstremistycznej skrajnej prawicy, dając początek całemu szeregowi późniejszych ich wariacji oraz interpretacji. Battersby napisał swoją książkę dla Niemieckiego Światowego Kościoła w Europie (German World Church in Europe).

Powstała w 1976 r. niemiecka wspólnota neopogańska Gylfiliten-Gilde (Gylfilici) włączyła wprost Hitlera do germańskiego panteonu, nakazując modlić się do niego o jedność Niemiec.

Brytyjczyk David Myatt (ur. 1950) usiłował łączyć ideologię aryjskiej supremacji z duchem satanizmu, w celu stworzenia nowego, zuchwałego i wojowniczego typu ludzkiej istoty. Podobnie czynił Nowozelandczyk Kerry Bolton (ur. 1956).

Wszystko to są rzecz jasna przykłady z gatunku religijno-politycznej psychopatologii. Jednakże pokazują one jakimi drogami może wędrować myśl ludzka i jakie idee mogą być traktowane w pewnych środowiskach z powagą, a nawet nabożną czcią.

- Rafał Łętocha,

historyk idei i politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, współpracownik czasopisma „Nowy Obywatel”
Zdjęcie główne: Heinrich Himmler oraz inni funkcjonariusze SS oddają hołd królowi Niemiec Henrykowi I Ptasznikowi w trakcie nocnej uroczystości w jego krypcie w Kolegiacie św. Serwacego w Quedlinburgu, 2 lipca 1938 r. Fot. Wikipedia
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Nahajka i swastyka. Kozacy w służbie Hitlera
Kozaków było trzy razy więcej, niż lokalnej ludności. Od razu poczuli się jak w domu, wsie i miasteczka zmieniając w stanice. Działały kozackie przedszkola i szkoły, ośrodki zdrowia, sklepy, wydawnictwa, a nawet bank.
Historia Poprzednie wydanie
Oczyścić kraj z niewygodnych zwłok
Kiedyś szczątki człowieka bez szacunku traktowali tylko „dzicy”, „zwyrodnialcy” albo ludzie ogarnięci rewolucyjnym szałem.
Historia Poprzednie wydanie
W Pruszkowie obraz, w Sulejówku dźwięk
Wydarzenie sprzed 80 lat pozwoliło Polsce wejść do telewizyjnej elity, w której podówczas było niespełna 10 państw.
Historia wydanie 28.09.2018 – 5.10.2018
Konkwistadorzy nie kłamali. Indianie budowali imperia na górach...
Najpierw kapłan ostrym jak brzytwa nożem z obsydianu rozcinał klatkę piersiową i wyjmował bijące wciąż serce. To uśmiercało ofiarę. Rytuał jednak trwał dalej.
Historia wydanie 21.09.2018 – 28.09.2018
Abwehra w Polsce Ludowej
Enerdowska bezpieka po sierpniu 1980 roku zdobyła w PRL agentów we wszystkich najważniejszych pionach MSW, w strukturach Kościoła i organizacji katolickich, wśród nauczycieli, przewodników turystycznych i bankowców.