Felietony

Joseph Conrad wrócił do Polski

Polskość uformowała Conrada. Doświadczenie historyczne związane z rozbiorami i narodowymi zrywami wpłynęło na postawę pisarza. Jakaś cząstka polskości jest zatem również w „Czasie Apokalipsy”.

Joseph Conrad na pokładzie statku S. S. Tuscania przybywa do Nowego Jorku. Rok 1923. Fot flickr/Tullio Saba
Dziś powodem do dumy narodowej są zazwyczaj sukcesy rodaków na polu kultury masowej. Choć być może i słowo „kultura” bywa nadużyciem. Zazwyczaj chodzi po prostu o szeroko pojęty przemysł rozrywkowy.

Najlepszym przykładem jest sport. Często w sobie odkrywam patriotę futbolowego. Kiedy Robert Lewandowski strzela fenomenalne gole – zarówno dla biało-czerwonych, jak i Bayernu Monachium – to z przyjemnością na Youtube’ie odtwarzam sobie filmiki, w których wyczyny polskiego napastnika podziwiają zagraniczni komentatorzy.

Myśl ta naszła mnie przy okazji 160. rocznicy urodzin Josepha Conrada (Józefa Korzeniowskiego). Angielski prozaik, imigrant z – nieobecnej wówczas na mapie Europy – Polski, na pozór z XX-wieczną kulturą masową nie ma nic wspólnego. Ale przecież to jedna z jego najważniejszych powieści – „Jądro ciemności” posłużyła za kanwę obsypanej laurami, bynajmniej nieniszowej, produkcji „Czas Apokalipsy” w reżyserii Francisa Forda Coppoli.

To skądinąd intrygujące, że pisarz o poglądach raczej konserwatywnych – którego twórczość przeniknięta jest heroicznym pesymizmem – przyczynił się do powstania filmu będącego manifestem lewicowego pacyfizmu. Owszem, wielkość „Czasu Apokalipsy” to przede wszystkim nie agitprop, lecz niesamowite studium mrocznego oblicza ludzkiej natury. Ale nie da się zaprzeczyć też temu, że zarazem obraz ten powszechnie uchodzi za głos protestu wobec amerykańskiego udziału w wojnie w Wietnamie.

Swoją drogą można zaryzykować twierdzenie, że niejedna osoba, która nie czytała książek Conrada, miała okazję zetknąć się pośrednio z jego twórczością poprzez obejrzenie „Czasu Apokalipsy”.

I oczywiście zasadne jest pytanie, jaka byłaby recepcja „Jądra ciemności” w krajach anglosaskich, gdyby Józef Korzeniowski pozostał Józefem Korzeniowskim i pisał swoje utwory po polsku. Niewykluczone, że hollywoodzki reżyser nie przeczytałby „Jądra ciemności”, więc by się nim nie zainteresował.

Ale z jednym wypada się zgodzić. Polskość uformowała Josepha Conrada. Doświadczenie historyczne związane z rozbiorami i narodowymi zrywami wpłynęło na jego postawę. Jakaś cząstka polskości jest zatem również w „Czasie Apokalipsy”.

I może nieprzypadkowo sławę zyskało zdjęcie Chrisa Niedenthala, przedstawiające stan wojenny w Polsce – transporter opancerzony na tle bilboardu reklamującego film Coppoli, a umieszczonego na budynku kina „Moskwa” w Warszawie. Także i w taki sposób Conrad powrócił do Polski.

- Filip Memches, publicysta Polskiego Radia 24
Zdjęcie główne: "Czas Apokalipsy. Powrót" Francisa Forda Coppoli. Inspiracją tego filmu było opowiadanie Josepha Conrada "Jądro ciemności". Fot. TVP
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
„Mein Kampf” jako manifest feministek. Nowe szaty gender
Astronomii oberwało się za bycie z natury seksistowską, tak jak kominy fabryczne, równanie Einsteina i mechanika ciała stałego. Heteroseksualistom – za nieużywanie wibratorów do penetracji analnej.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy walka o władzę w Europie zamieni się w krucjatę przeciw...
Dominika Ćosić: Europejczycy bardziej niż czarownicami z Warszawy, Budapesztu i Rzymu niepokoją się niekontrolowaną, nielegalną imigracją.
Felietony Najnowsze wydanie
Liberalne salony dorabiają gębę św. Janowi Pawłowi II
Dziennikarka katolickiego „Tygodnika Powszechnego” (!) przywołuje dziś zasadę „rozdziału państwa i Kościoła”, przyjętą w Konstytucji PRL w roku 1952, czyli w czasach stalinowskich.
Felietony Najnowsze wydanie
Więzień Auschwitz, agent wywiadu PRL. Popełnił samobójstwo
Oni szalenie głodowali. Uprzywilejowani byli ci, którzy z dna zupy ze zgniłych pokrzyw mogli wydobyć parę kartofli. O Tadeuszu Borowskim opowiada Andrzej Dobosz.
Felietony Najnowsze wydanie
Rąbał drzewo w syberyjskim mrozie. Z NKWD i donosicielami
Jeden siedział w gułagu za kradzież pieniędzy, inny za to, że po pijanemu strzelił do portretu Stalina. W kolejnym obozie rozpoznali człowieka, który ich torturował.