Po godzinach

Jej kostiumy podbijają świat. Poznajcie Katarzynę Konieczkę

Jak sama mówi, tworzy mityczną awangardę. Stawia na mocne kolory, nietypowe materiały, w swoich projektach podkreśla seksualność i kobiecość. I chyba właśnie to urzekło m.in. Lady Gagę, Madonnę czy Jennifer Lopez, które postanowiły zamówić u niej swoje sceniczne kostiumy.

Katarzyna Konieczka na co dzień mieszka i pracuje w Sopocie. Właśnie tu znajduje się jej pracownia. Absolwentka Międzynarodowej Szkoły i Projektowania Ubioru obroniła dyplom z wyróżnieniem. Jest finalistką takich konkursów jak Złota Nitka z roku 2009 i kielecki OFF Fashion. Jej projekty doceniła na swoim blogu sama Diane Pernet, a pozytywne recenzje jej kolekcji „Masquerade” zamieściło nawet internetowe wydanie „Vogue’a”.

Na pytanie, jak to się zaczęło, odpowiada, że jak u wielu projektantów, w dzieciństwie. – Zazwyczaj jest tak, że ktoś jest trochę innym człowiekiem, ma inne niż wszyscy spojrzenie na świat, czemu innemu się przygląda. Ja chyba właśnie taka byłam. Pociągało mnie budowanie domków dla lalek, wycinanie ojcu z koszul metek i naszywanie ich na T-shirty w taki sposób, aby stworzyć oryginalną koszulkę. Odkąd pamiętam zawsze coś szyłam, przerabiałam. Gdy miałam 14 lat, zrobiłam sobie sama buty – opowiada.

Finezyjny fornir bukowy. Studentka ASP projektuje nakładki na protezy

Nakładki na protezy były pracą dyplomową Magdy Baranowskiej.

zobacz więcej
Czerwony gorset ciotki

Gdy zaczęła studiować projektowanie, nie wiedziała, w którym kierunku chce pójść. Dopiero zajęcia ze scenografii wskazały jej cel. – Nie mogłam się w pewnym sensie odnaleźć, nie wiedziałam, jak zacząć swoje projektowanie. Samo pójście do szkoły nie otwiera oczy, nie podsuwa pomysłów. Kiedyś na zajęciach ze scenografii, gdy odwiedziliśmy teatralne zaplecze, zapaliła mi się lampka. Mogliśmy wszystkiego podotykać, sprawdzić, puścić wodze fantazji, jak to powstawało – tłumaczy.

Kasia przyznaje, że bardzo zainspirowała ją fascynacja z dzieciństwa. Chodzi o siostrę jej mamy, która była wokalistką, a właściwie o kostium sceniczny, w którym występowała. – Koncertowała w Bułgarii, Jordanii. Dużo było w tej jej stylizacji kiczu, miała czerwone usta, nosiła satynowy, czerwony gorset. Bardzo błyszczał, był wiązany. Pamiętam, że wtedy wyobrażałam sobie, że to jakaś niezmiernie misterna robota. Gdy po latach go zobaczyłam, okazało się, że jest wykonany bardzo prostą techniką. Cała ta stylizacja miała w sobie posmak kiczu, ale zawsze podkreślam, że między kiczem a tandetą jest ogromna przepaść – mówi.
Baśnie braci Grimm i złoty kostium Dody

To była jedna z inspiracji. Drugą były baśnie braci Grimm, które czytała jako 7-latka. – Miałam problemy z czytaniem i żeby to nadrobić, dostałam właśnie książki z tymi baśniami. Były mroczne, bez obrazków. Nic dziwnego, że odcisnęły na mnie piętno – śmieje się.

Właśnie takie są jej projekty. Subtelności i delikatności trudno w nich szukać. Za to motywów makabry, baśniowości, mrocznej, mitycznej stylistyki zahaczającej o sadyzm nie brakuje.

– Tworzę modę do oglądania, sceniczną, na wybieg, a nie użytkową. Choć ostatnio skłaniam się coraz bardziej w stronę projektów komercyjnych, to co robię jest moją pasją. Tu nie do końca chodzi o pieniądze, o to, żeby stać się sławną projektantką kostiumów dla gwiazd – tłumaczy.

I choć tak mówi, to właśnie z tej działalności zasłynęła. Konieczka pierwszy kostium zaprojektowała dla Dody. Piosenkarka miała wystąpić w nim na 10-lecie swojej obecności na scenie. Kasia zaprojektowała złoty gorset z kosmicznymi miseczkami w złotym kolorze oraz nakładki na buty. Dodatkiem były ozdoby na uszy, które miały być jak u elfa.

– Ten strój zrobiłam w domu jej asystentki w Warszawie. Przez dwa dni i dwie noce nie spałam i prawie nie jadłam, ale jak człowiek jest młody, to zmęczenia nie widać na twarzy – śmieje się Kasia.

Wszyscy ostrzegali ją przed współpracą z Dodą, uważali, że to trudna osoba. – Owszem musiałam przekonać ją, że biały strój, który sobie wymyśliła, nie do końca sprawdzi się na scenie, ale udało się. Nasza współpraca była bardzo owocna. Prasa rozpisywała się potem o „złotej Dodzie na jubileuszu” – mówi.

Sukienka i torebka. Polskie akcenty u księżnej Kate

Żona następcy tronu najwyraźniej jest fanką polskich marek.

zobacz więcej
Artysta żyje powietrzem

Zdjęcia swoich prac publikowała i do dziś publikuje w mediach społecznościowych oraz portalach dla artystów. To sprawiło, że pocztą pantoflową, a właściwie internetową, zgłosił się do niej asystent Lady Gagi. – Chcieli moje projekty, dostali je, a potem projektanci piosenkarki wykorzystali je w stylizacji do teledysku. Kiedy ktoś mówi, że ukradziono mój projekt, tłumaczę, że tak to działa. Część często wykonuję ja, a końcowy efekt uzyskiwany jest na miejscu – wyjaśnia Kasia.

Po Lady Gadze były kolejne projekty z Jennifer Lopez, Madonną. Jej kreacje doceniły jedne z największych nazwisk w międzynarodowej branży, od Nicka Knighta po Davida Lachapelle, który sfotografował niedawno amerykańską skandalistkę i byłą dziewczynę Kanyego Westa, Amber Rose w projektach Polki.

Propozycji współpracy jest wiele, ale nie każda dochodzi do skutku. Jak przyznaje Kasia zazwyczaj realizuje jedną na dziesięć. – Przy pierwszym kontakcie stylista Jennifer Lopez obraził się, bo odmówiłam wysyłki kostiumu na własny koszt. Za drugim razem za wysyłkę zapłacili, ale stroju nie odesłał, cały czas na niego czekam – opowiada.

Jej charakterystyczne kostiumy pojawiły się na łamach takich tytułów jak „I-D”, „Vogue Italia” czy „Vogue Netherlands”. I choć wszystkim wydaje się pewnie, że taka współpraca i promocja przynosi niezłe dochody, są w błędzie. – Przy współpracy z takimi gwiazdami nie ma mowy o pieniądzach. Cudem nad Wisłą jest, gdy płacą za paczkę. Traktuję to, co robię, jako pasję. A artyści trochę – jak mówi powiedzenie – „żywią się powietrzem”. Nie muszę mieć ubrań z najnowszej kolekcji, wydawać pieniędzy na nie wiadomo co, ważniejsza jest dla mnie satysfakcja z tworzenia, to, że ktoś pochwali moje projekty – wyznaje.
Kasia przyznaje, że uwielbia sklepy z materiałami budowlanymi (fot. Instagram/katarzyna_konieczka)
Packa na muchy

Pytana o to, jak wygląda jej praca, tłumaczy, że wszystko powstaje na bieżąco. – Najpierw coś pojawia się w mojej głowie, potem robię rysunek i wciąż coś zmieniam w trakcie wykonywania projektu – tłumaczy. Jako przykład podaje gorset, który wykonywała ostatnio. – Robiłam go z malutkich elementów, w połowie pracy przekręciłam go i miseczki znalazły się na biodrach. To jak pracuję, przypomina czasami pracę rzeźbiarza. Wena bywa bardzo kapryśna i co chwila każe coś zmieniać albo udoskonalać – żartuje.

Skąd bierze materiały? – Można mnie spotkać w bardzo dziwnych sklepach. Znajduje jakiś materiał i niczym szachista przewiduję kolejne ruchy, to co z nim zrobię. Już gdy mam go w rękach wiem, jak go potnę, zafarbuję – wyjaśnia. Dodaje, że jest wielką fanką marketów budowlanych. To tam może puścić wodze wyobraźni. – Dziś odwiedziłam sklepik z artykułami za 5 złotych. Gdyby mnie ktoś tam zamknął na całą noc, to wyszłabym rano ze świetną maską zrobioną z ażurowej packi na muchy. Moją ostatnia fascynacją są też maski samurajskie. Mają groźne miny, srogie brwi. To mnie urzeka – opowiada.
Projekty Kasi były nagradzane na wielu konkursach (fot. fb/Katarzyna Konieczka/Maciej Boryna)
Fascynacja ruchem

Pytana o plany na przyszłość mówi, że nie są sprecyzowane. – Ostatnio zauważyłam u siebie tendencję do robienia bardzo zachowawczych rzeczy. To chyba wpływ wieloletnich nacisków na mnie – żartuje Kasia. Po projektach scenicznych przyszedł czas na film. Kasia nie ukrywa, że fascynuje ją ruchomy obraz, odkrywanie tego, jak w ruchu w jej kostiumach porusza się dana osoba, jak pracuje tkanina.

– Nawiązałam współpracę z wytwórnią filmową, miałam wpływ na to, jakie kostiumy zostały wykorzystane w jednej z produkcji. Nie mam super wielkich planów. Gdy szłam do szkoły byłam przekonana, że będę sobie skromnie dłubać na boku, szyć to, co mi przyjdzie do głowy, a tu zrobił się szum i poszło to w zupełnie innym kierunku niż sobie początkowo wyobrażałam – mówi.

Wyznaje, że jest zadowolona z tego co ma i robi. Cieszy się, że kilka rzeczy wyszło w świat i to w zupełności jej wystarczy. Owszem marzy o pracy dla Davida Lyncha czy Tarantino, ale – jak mówi – z dnia na dzień nie wyprowadzi się do Hollywood i nie napędza się marzeniami o światowej karierze.
Zdjęcie główne: Katarzyna Konieczka jak sama mówi nie tworzy mody użytkowej (fot. Instagram/katarzyna_konieczka)
Zobacz więcej
Po godzinach Najnowsze wydanie
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od narkotykowego ćpuna po...
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach Najnowsze wydanie
Mydelniczka z charakterem. Trabant ma już 60 lat
Auto produkcji NRD stało się ikoną motoryzacji.
Po godzinach Najnowsze wydanie
„Jedna z geniuszy kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki...
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach Poprzednie wydanie
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach Poprzednie wydanie
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Legenda Pierwszego...
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.